sobota, 23, maj 2009

kurier-logoPo raz szósty odbywa się (22-30 maja) Szczeciński Festiwal Muzyki Dawnej - jedyna tego typu impreza w naszym regionie. Przebiega pod znakiem wieczornych koncertów, ale także warsztatów dla uczniów szkół muzycznych.

Szczególnie rola edukacyjna festiwalu warta jest podkreślenia, gdyż w polskim szkolnictwie muzycznym (średnim i wyższym) muzyka przedromantyczna w stylowej interpretacji na instrumentach z epoki i z zastosowaniem ówczesnej praktyki wykonawczej wciąż nie znajduje należnego jej miejsca.

Szczeciński festiwal stara się też przełamać monotonię życia koncertowego skupionego wokół żelaznego programu polskich filharmonii w których dominuje muzyka dziewiętnastowieczna. Raz w roku możemy więc posłuchać stylowych wykonań muzyki barokowej i przyjrzeć się, jak wygląda np. obój barokowy, obój i viola d'amore, viola da gamba czy teorba. Bo właśnie m.in na takich instrumentach wykonywany jest od blisko pięćdziesięciu lat ten repertuar.

Do Polski ruch „wykonawstwa autentycznego” dotarł dużo później i mimo że systematycznie się rozwija, to jednak wciąż bywa traktowany marginalnie.

Ale trudno nie być w tej mierze optymistą, gdy się jest świadkiem tak pięknych koncertów jak piątkowy (22 maja, Muzeum Narodowe przy Wałach Chrobrego), otwierający szczeciński festiwal, występ kontratenora Piotra Olecha. Zwłaszcza że na jego interpretacje publiczność odpowiedziała owacyjnie.

W śpiewie Piotra Olecha w ciągu kilku minionych lat można zauważyć wyraźny postęp: głos nabrał bardziej indywidualnego brzmienia i wyrazu. Artysta dał recital złożony z pieśni i arii operowych największego angielskiego kompozytora barokowego Henry Purcella. Zabrzmiały m.in fragmenty z opery „Król Artur” i pieśni ze zbioru „Orpheus Britannicus”. Śpiewak zaprezentował przede wszystkim dużą kulturę wykonawczą, w której było miejsce zarówno dla wierności stylistycznej, eleganckiego frazowania i kształtowania dynamiki, jak i zaangażowania emocjonalnego. Szczególnie pięknie zabrzmiała zaśpiewana na bis aria „Ombra mai fu” z opery „Xerkses” G. F. Handla, której Piotr Olech nadał rzadko spotykaną prostotę i szlachetność ekspresji. Warto podkreślić, że trafność i oszczędność w stosowaniu środków wokalnych była charakterystyczna dla całego występu, np. bardzo gustownie śpiewak stosował ozdobniki, które wzbogacały, ale nigdy nie obciążały frazy.

W bardzo dobrej formie była również kapela dworska „Consortium Sedinum” pod artystycznym kierownictwem klawesynistki Urszuli Stawickiej. Zespół towarzyszył soliście, ale także wykonał wiele utworów i fragmentów instrumentalnych w których usłyszeliśmy swobodę w posługiwaniu się barokowym instrumentarium oraz barwne, zespołowe muzykowanie.

Zdecydowanie inny charakter miał drugi festiwalowy wieczór (23 maja, Muzeum Narodowe przy ul. Staromłyńskiej), w czasie którego wystąpił Jacek Kowalski - poeta, pieśniarz i tłumacz literatury starofrancuskiej. Zaprezentował własne piosenki w opracowaniu muzycznym Tomasza Dobrzańskiego na instrumenty dawne. Tym razem Kowalski dał wyraz swej fascynacji kulturą staropolską. Wraz z zespołem „Klub Świętego Ludwika” zaprezentował „Legendy herbowe rycerza Smysa”. Przy dźwiękach pozytywu, dudy, mandry czy lutni Kowalski opiewał rody i herby: Korab, Poraj, Ogończyk, Mogiła...

Kurier Szczeciński
Autor: Maciej Deuar

2008-2018 Fundacja Akademia Muzyki Dawnej
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος